piątek

18

Maj 2012

Rynki finansowe
Money.pl - wiadomości, notowania, giełda, kursy walut
NBP 2012-05-18
USD 3,4431 +0,69%
EUR 4,3683 +0,44%
CHF 3,6371 +0,44%
GBP 5,4356 +0,03%
Money.pl - Kliknij po więcej
GPW (2012-05-18 18:59)
WIG 37255.68 +0,07%
WIG20 2060.99 +0,19%
mWIG40 2267.37 -0,19%
sWIG80 9196.00 +0,15%
Najnowsze wiadomości
Najczęściej czytane
    bn

Historia lubi się powtarzać

Autor: Roman Mańka

Data publikacji: 17 lutego 2012

Miałem złe przeczucia, kiedy mieszkając jeszcze poza granicami kraju, dowiedziałem się, że Stadion Narodowy w Warszawie zostanie „włożony” w starą arenę – Stadion X-lecia. Nie zaprzeczam, że miejsce jest piękne, ale chyba trochę pechowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ciąży na nim jakieś fatum.  Starsi kibice bez wątpienia pamiętają, a i młodsi mają pewnie w tym zakresie wystarczającą wiedzę, że Stadion X-lecia mógł pomieścić 100 tys. osób, ale został wybudowany bez odpowiedniego zaplecza. Zielona trawa co prawda była, jednak łazienek, pomieszczeń sanitarnych czy szatni dla zawodników już nie. Nadawać więc się mógł, co najwyżej, do wypasania krów. Stare przysłowie mówi, że historia lubi się powtarzać. I powtórzyła się. Nowy Stadion Narodowy podobno jest najnowocześniejszy w Europie, z tym tylko (małym) zastrzeżeniem, że łączność na nim nie działa, zaś dach, jedna z najbardziej spektakularnych atrakcji obiektu, rozkłada się jedynie przy temperaturze powyżej 5 stopni. „Polska to jest dziwny kraj”, mówił zawsze z przekąsem Tomasz Ross, niedawny poseł i odtwórca roli Zulu-Gula.
Trafne porównanie
Powiem Państwu szczerze, że śmiać mi się z tego wszystkiego chce i od momentu, kiedy kupiłem sobie telewizor (przechodzony), mam w domu niezły ubaw. Żeby była jasność – rozumiem błędy, pewne obiektywne problemy zawsze mogą się zdarzyć, nie jestem złośliwy, ale kiedy słyszę pokrętne tłumaczenia niektórych polityków, po prostu ogarnia mnie soczysty śmiech. Mówiąc językiem młodzieżowym: mam z tego niezły wylew. Jak zwykle, kiedy pojawia się temat polskiej piłki, przed kamery wychodzi największy znawca tej materii, świeżo upieczony poseł PiS, Jan Tomaszewski. Ten sam, który na krótko przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, nie omieszkał porównać Jarosława Kaczyńskiego z Kazimierzem Górskim, dodając przy tym – „Mam nadzieję, że się Pan Prezes nie obrazi”. Jego ekscelencja, wielebny Pan Prezes na pewno się za takie porównanie nie obrazi, ale najwybitniejszy polski trener, gdyby żył, pewnie by się obraził. Różnica pomiędzy Kaczyńskim a Kazimierzem Górskim jest bowiem subtelna. Jest to mniej więcej taka sama różnica, jak pomiędzy wyścielanym fotelem a krzesłem elektrycznym. Tomaszewski ma jednak prawo do takich porównań. Był przecież jednym z orłów złotej polskiej jedenastki Kazimierza Górskiego. Na słynnym stadionie Wembley, gdzie również znajduje się rozsuwany dach, zatrzymał słynnych synów Albionu, chociaż niczego nie ujmując naszemu legendarnemu golkiperowi, obiektywnie trzeba powiedzieć, że w niektórych sytuacjach, Anglicy sami siebie zatrzymali. Mniejsza jednak o to.

Ostry jak brzytwa
Tomaszewski nieprzerwanie od 20 lat ciągle kogoś krytykuje. Na swój celownik brał już prezesów Polskiego Związku Piłki Nożnej, działaczy, trenerów, selekcjonerów, kogo się tylko dało. W swej krytyce jest ostry jak brzytwa, chociaż akurat brzytwą miał być Józef Oleksy. Problem polega jednak na tym, że dorobek Tomaszewskiego jest marny, zaś jego medialne wypowiedzi dorównują poziomowi innego znanego „orła” – Grzegorza Laty. Po zakończeniu piłkarskiej kariery, Tomaszewski osiągnął niewiele. Próbował być nawet trenerem, ale z bardzo mizernym skutkiem. Za to w kilku sytuacjach poważnie się skompromitował. W roku 1982 wstąpił do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego i poparł wprowadzenie stanu wojennego. Dziś jest posłem PiS. Kaczyńskiemu takie towarzystwo nie przeszkadza. Można sobie wyobrazić, że w pogoni za władzą przyjąłby do PiS nawet Dodę-Elektrodę, gdyby mu zagwarantowała polityczny sukces. Ale żeby za bardzo nie odbiegnąć od tematu. Budowie Stadionu X-lecia towarzyszyła podobna narracja, co okolicznościom oddawania do użytku Stadionu Narodowego. Miał to być prezent władzy ludowej dla socjalistycznego społeczeństwa, duma i chluba Polski Ludowej. Później, już po odzyskaniu wolności, stał się śmietnikiem III Rzeczpospolitej. I może trzeba było go tak pozostawić, aby straszył tych wszystkich, którzy pałają nostalgią do dawnego systemu. W tym kontekście propaganda sukcesu realizowana przez Platformę Obywatelską jest prawie identyczna. Jednak chciałbym, i mówię to całkowicie szczerze, aby tym razem wszystko zakończyło się z bardzo pozytywnym skutkiem.

Kondycja już nie ta
Nową osobą w polskim rządzie jest minister sportu Joanna Mucha. Tusk wziął ją do rządu ponieważ, jak się wyraził, ma niebieski pas karate. Strach się bać! Mój kuzyn ma czarny, ale niestety ministrem nie jest, pracuje fizycznie przy niemieckich źródłach odnawialnych. Ta Mucha to mi się nawet podoba… ale tylko z wyglądu. Gdyby się chciała ze mną umówić na kawę, to bym nie odmówił. Musiałbym wprawdzie sobie kupić nowy garnitur, ale jakoś bym to przeżył. Gdyby zaś chciała czegoś więcej, to bym się… zastanowił. Niebieskiego pasa karate nie mam, zaś kondycja też już nie ta. Mucha jednak potwierdza jedną prawidłowość. Otóż, rozum nie zawsze idzie w parze z urodą.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”, publicystą miesięcznika ekonomicznego „Home&Market” i komentatorem politycznym magazynu „Gentleman”. W plebiscycie Stowarzyszenia Eksporterów Polskich został uznany publicystą ekonomicznym roku 2011.

Tagi: ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


7 + osiem =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Reklama
Facebook