piątek

18

Maj 2012

Rynki finansowe
Money.pl - wiadomości, notowania, giełda, kursy walut
NBP 2012-05-18
USD 3,4431 +0,69%
EUR 4,3683 +0,44%
CHF 3,6371 +0,44%
GBP 5,4356 +0,03%
Money.pl - Kliknij po więcej
GPW (2012-05-18 18:59)
WIG 37255.68 +0,07%
WIG20 2060.99 +0,19%
mWIG40 2267.37 -0,19%
sWIG80 9196.00 +0,15%
Najnowsze wiadomości
Najczęściej czytane
    bn

Prawo i Sprawiedliwość jest niewybieralne!

Data publikacji: 13 lutego 2012

Z Arkadiuszem Mularczykiem rozmawia Łukasz Ziaja.

Jakie były rzeczywiste powody wystąpienia z gremium członków klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości aktualnych parlamentarzystów Solidarnej Polski? Ile prawdy jest w doniesieniach medialnych, mówiących o tym, że od dawna planowane było stworzenie własnego bytu politycznego, jednak brakowało powodu do wystąpienia?
W tych doniesieniach medialnych nie ma ani ziarenka prawdy. Niektórzy z naszych kolegów z PiS starają się dorobić ideologię do powstania Solidarnej Polski, nad czym bardzo ubolewam. Fakty są następujące: najpierw Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Tadeusz Cymański zostali z partii wyrzuceni, a dopiero potem został założony klub Solidarna Polska. Odpowiedz na takie zachowanie Prezesa mogła być tylko jedna – stworzenie osobnego bytu politycznego. Nikt z nas tego nie chciał i nie planował. Klub Solidarnej Polski został założony na znak protestu przeciwko zachowaniu władz PiS. Gdybym wraz z kolegami nie stworzył inicjatywy solidaryzującej się z wyrzuconymi kolegami, nie mógłbym codziennie rano patrzeć sobie w twarz. Dla mnie kariera i pozycja w parlamencie nie jest ważniejsza od zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Wszyscy podjęliśmy polityczne i osobiste ryzyko w imię wartości. Niestety największym problemem PiS jest brak wewnętrznej dyskusji, brak refleksji także nad przegranymi wyborami i wyciągnięcia wniosków z popełnionych błędów. Po każdych przegranych wyborach zawsze wyrzucani są z partii ludzie, którzy chcą dla niej jak najlepiej, którzy żądają wyciągnięcia wniosków z przegranej, którzy domagają się wewnętrznej dyskusji oraz podjęcia odpowiednich kroków, aby podobne błędy nie zostały ponownie w przyszłości popełnione. Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Tadeusz Cymański również domagali się refleksji nad popełnionymi błędami i za to zostali z partii wyrzuceni. Do dzisiaj nie rozumiem decyzji prezesa Jarosława Kaczyńskiego i ubolewam, że stało się tak, a nie inaczej.

Czyli rozumiem, że nie żałuje Pan, iż zaangażował się w tworzenie projektu o nazwie Solidarna Polska?
Zdecydowanie nie żałuję. Nie może być zgody na takie traktowanie ludzi, na wyrzucanie z dnia na dzień zasłużonych dla partii polityków, wieloletnich jej członków. PiS przegrał kilka wyborów z rzędu, zaostrzył język, unikał refleksji, wyciągania wniosków. Te czynniki, ale także wiele innych, przyczyniły się do tego, że partia kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego stała się niewybieralna. Jako wieloletni parlamentarzysta i szef najlepszych w kraju struktur nie wierzę już, że PiS jeszcze kiedykolwiek zwycięży w wyborach. Dlatego wraz z kolegami zaangażowaliśmy się w tworzenie nowego bytu politycznego, alternatywy dla niewybieralnej opozycji oraz dla nieudolnej Platformy Obywatelskiej. Kilkumiesięczna obecność na polskiej scenie politycznej sprawiła, że jestem w pełni przekonany, iż Solidarna Polska jest Polsce i Polakom bardzo potrzebna. Dzięki nam prawicowa opozycja stała się dużo bardziej aktywna. Na pewno rywalizacja na prawicy jest z pożytkiem dla państwa i dla Polaków. Ubolewam jednak nad tym, że PiS wykorzystuje wiele naszych pomysłów oraz inicjatyw i przedstawia je jako swoje.

Kilka dni przed odmowną decyzją sądu partyjnego spotkał się Pan, w godzinach nocnych, z kilkoma śląskimi parlamentarzystami PiS i rozmawiał z nimi w sprawie transferów z PiS do SP. To obala mit, że politycy Solidarnej Polski do ostatnich dni wierzyli, że Zbigniew Ziobro, Tadeusz Cymański oraz Jacek Kurski zostaną przywróceni do gremium członków partii. A skoro nikt z Was nie wierzył w pozytywną decyzję sądu partyjnego, to w jakim celu zostało złożone zażalenie?
Rzeczywiście, rozmowy były prowadzone z posłami zainteresowanymi nasza inicjatywą i nie widzę w tym nic złego. Nikt z nas nie wierzył, że rzecznik dyscypliny, Karol Karski, wspaniałomyślnie przywróci Zbigniewa Ziobrę, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego z powrotem do partii. Procedury w PiS są fikcyjne, o wszystkim decyduje prezes, a nie żadne statutowe ciała, o czym wie każdy, kto był w tej partii. Zażalenie zostało złożone, aby nikt im później nie zarzucił, że nie wykorzystali wszystkich możliwych sposobów, aby w partii pozostać, jednak nikt nie miał wątpliwości, że decyzja prezesa jest zawsze niepodważalna i ostateczna.

Solidarna Polska ma obecnie 20 posłów, 2 senatorów i 4 eurodeputowanych. Są prowadzone rozmowy w sprawie poszerzenia tego gremium?
Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest spora grupa parlamentarzystów, głównie z klubu PiS, którzy z dużą życzliwością patrzą na naszą inicjatywę, jednak na chwilę obecną, póki żadne decyzje nie zapadły, nie będę zdradził ich nazwisk.

Rozmawiacie tylko z parlamentarzystami z klubu PiS czy również np. z coraz bardziej marginalizowanym w Platformie Grzegorzem Schetyną i ludźmi z jego frakcji?
Jako parlamentarzyści rozmawiamy z wieloma posłami, także z tymi z PO czy z PSL. Mamy kolegów w wielu klubach, jednak relacje przyjacielskie nie mają wpływu na decyzję o zmianie barw partyjnych. Nie przeczę jednak, że chętnie widziałbym w swoich szeregach ludzi ze środowiska ministra Gowina, czyli przedstawicieli konserwatywnej frakcji PO. Pamiętajmy jednak, że to Platforma rządzi i rozdaje karty w polskiej polityce, a póki będzie to miało miejsce, nie sądzę, aby ktokolwiek zdecydował się odejść z ich obozu.

Według najnowszego sondażu OBOP, Solidarna Polska ma 1 proc. poparcia. Jakie inicjatywy macie zamiar podjąć, aby poprawić swój wynik?
Według innego sondażu, Homo Homini, Solidarna Polska ma 4 proc. poparcia. Zacznijmy jednak od zdefiniowania powodów niskiego poparcia w sondażach. Otóż według naszych badań sytuacja ta ma miejsce dlatego, że większość społeczeństwa nie utożsamia nas jeszcze z Solidarną Polską, a raczej z Prawem i Sprawiedliwością. Większość z nas była przez 6 do 10 lat parlamentarzystami z ramienia PiS i bardzo trudno jest ludziom przestawiać się na myślenie o nas w kategorii Solidarna Polska. Jednak spokojnie, nie ma powodów do obaw. Przed nami 2,5 roku do najbliższych wyborów, więc sporo czasu, aby ciężką pracą w parlamencie, mediach i w terenie wypracować markę Solidarnej Polski tak, aby wyborcy utożsamiali nas z tym projektem oraz – co ważniejsze chcieli na nas oddać swój głos. W marcu odbędzie się kongres założycielski, na którym chcemy przedstawić nazwę partii, logo, wybrać ścisłe kierownictwo, przedstawić program. Wówczas zacznie się mocna kampania, której efektem będzie także, mam nadzieję, odpowiednio wysokie poparcie społeczne. Ze spotkań z wyborcami wiem, że nasz projekt jest przyjmowany bardzo pozytywnie. Dlatego jestem spokojny o losy naszej formacji i nie przejmuję się sondażami.

Ciężką pracą w mediach? Póki co, są państwo bardzo skutecznie w mediach pomijani.
Rzeczywiście, część naszych projektów i pomysłów jest w mediach przemilczana. Uważam, że sytuacja ta ma miejsce, ponieważ część liberalnych mediów woli w roli opozycji przewidywalne PiS, aniżeli polityków Solidarnej Polski.

W marcu odbędzie się kongres założycielski Solidarnej Polski. Z jakimi organizacjami, poza prawicą Marka Jurka, rozmawiają państwo o ścisłej współpracy?
Rozmawiamy z większością prawicowych środowisk, nie tylko z istniejącymi już partiami, ale także z ruchami społecznymi czy organizacjami pozarządowymi, jednak nie będę podawał ich nazw, dopóki rozmowy się nie zakończą.

Z Nową Prawicą Janusza Korwin-Mikkego także państwo rozmawiają?
Niestety nie, choć nie ukrywam, że Solidarna Polska byłaby bardzo zainteresowana współpracą z tym środowiskiem. Jesteśmy zainteresowani współpracą, bliższą bądź dalszą, ze wszystkimi środowiskami, które znajdują się po prawej stronie, także z Januszem Korwin-Mikkem, którego osobiście bardzo szanuję za niezmienność poglądów i który niewątpliwie znajduje się po prawej stronie sceny politycznej.

Z wystąpień medialnych wynika, że chcecie państwo jednoczyć polską prawicę. Jak Pan sobie wyobraża zjednoczoną, polską prawicę na miarę XXI wieku?
Prawica, do której zmierzamy, to formacja otwarta na świat, na ludzi i na różne środowiska polityczne. To formacja, w której powszechna jest wymiana myśli i poglądów, otwarta na kompromisy, szukająca wspólnego języka z innymi opcjami politycznymi, ale jednocześnie formacja, która twardo stoi przy wartościach chrześcijańskich, patriotycznych i narodowych oraz broniąca polskiego interesu narodowego.

W Polsce mamy olbrzymią grupę ludzi, którzy nie głosują, a którym bliska jest myśl konserwatywna. W jaki sposób chcecie ich państwo przekonać do siebie? Dlaczego mają wybrać was, a nie PiS?
Prawo i Sprawiedliwość w obecnej formule jest niewybieralne. Przez wadliwe zarządzanie i negatywną selekcje nie wygrywa w Polsce wyborów parlamentarnych. Główna partia opozycyjna nie może tylko czekać na kryzysy i wpadki rządzących. Wiele osób spośród tych, które nie głosują, utożsamia się z wartościami głoszonymi przez PiS, jednak odrzuca ich od tej formacji ostry język lidera. Solidarna Polska jest alternatywą także dla tych ludzi, alternatywą wybieralną. Najgorzej dla demokracji jest wówczas, gdy społeczeństwo musi poprzeć jakąś partię na zasadzie „mniejszego zła”. Im więcej partii politycznych, tym lepiej dla demokracji. Solidarna Polska jest młodą, ale dobrze rokującą formacją polityczną o charakterze centroprawicowym. Jesteśmy formacją otwartą i dynamiczną. Nasz klub parlamentarny jest najmłodszym klubem w polskim sejmie, a ja jestem najmłodszym przewodniczącym klubu. Jestem przekonany, że Polacy do tego dojrzeli i są gotowi postawić na młodsze pokolenie. Solidarna Polska jest szansą dla Polski i Polaków, i jestem głęboko przekonany, że Polacy nam zaufają.

Zadeklarował Pan, że w marcu na kongresie założycielskim zostanie przedstawiony program Solidarnej Polski. Nie uważa Pan, że w tak krótkim czasie nie da się stworzyć niczego sensownego, merytorycznego, co nie będzie bublem, a wartościowym dokumentem?
W programie nie będzie propozycji gotowych ustaw, bo nie jest możliwe przygotowanie gotowych ustaw w tak krótkim czasie. Zostaną przedstawione tezy, koncepcje, nad którymi w późniejszym czasie będą pracować zespoły ekspertów i na ich bazie tworzyć projekty ustaw. Poprzez program chcemy pokazać Polakom, w jakim kierunku będzie zmierzała nasza formacja.

Kto tworzy program Solidarnej Polski?
Tworzy go grupa naszych parlamentarzystów, ale też grupa przedsiębiorców, naukowców, analityków, ekspertów z różnych dziedzin. Nie chciałbym mówić o nazwiskach, bo nie każdy sobie życzy, aby wymienić go z imienia i nazwiska, jednak zapewniam, że są to doświadczeni eksperci w swoich dziedzinach, a ich wiedza zostanie z pożytkiem dla Polski wykorzystana. Szefem zespołu programowego jest europoseł Tadeusz Cymański, a jego zastępcą – poseł Andrzej Romanek, z zawodu radca prawny.

Potwierdza Pan medialną informację, że przy programie Solidarnej Polski pracuje Instytut im. A. Smitha?
Jak powiedziałem wcześniej, nie będę zdradzał nazwiska ekspertów czy też ośrodków analitycznych, które pomagają nam przy tworzeniu programu. Solidarna Polska utożsamia się z głównymi tezami programu Instytutu im. A. Smitha i na tym proponuję zakończyć ten wątek.

W jakim kierunku będzie szedł program gospodarczy Solidarnej Polski? To będzie Polska liberalna, wolnorynkowa czy solidarna?
Na kongresie zostanie przedstawiony program Solidarnej Polski. Jesteśmy formacją o charakterze centroprawicowym, której bliskie są wartości konserwatywne natomiast w sferze gospodarczej chcemy być partią przyjazną dla przedsiębiorców, dlatego będziemy tworzyć prawo przyjazne dla polskich przedsiębiorców prawo, które będzie preferować polski kapitał. Gospodarka utrzymuje państwo, napędza koniunkturę, dlatego przykładamy do niej olbrzymią wagę. Solidarna Polska stoi na stanowisku, że państwo musi wyjść naprzeciw przedsiębiorcom, tworzyć takie prawo, które zmuszałoby ich do inwestowania, chcemy stworzyć takie prawo, aby polska firma mogła konkurować z zachodnimi, również na ich rynku i co ważniejsze – tę konkurencję wygrywała. Jestem zwolennikiem modelu niemieckiego, w którym to przedsiębiorca, który inwestuje np. w nowoczesne technologie czy w rozwój firmy, jest zwolniony z podatku.

Powiedział Pan, że Solidarna Polska chce być przyjazna przedsiębiorcom, a kilka tygodni temu proponowali państwo zmianę stawek podatku dochodowego i podwyższenie PIT dla najbogatszych z 32 proc. do 40 proc. Mam wrażenie, że wówczas zapomnieliście, że wielu przedsiębiorców pracuje na zasadzie samozatrudnienia i płaci PIT, nie tylko CIT. Czy te dwie zapowiedzi nie wykluczają się?
To była pewna inicjatywa, propozycja do dyskusji. Osobiście nie uważam, że ta propozycja jest idealna, ale warto dyskutować nt. systemu podatkowego od osób fizycznych. Niestety, w chwili obecnej skutki kryzysu w dużej mierze spadły na najbiedniejszych, obcina się im ulgi, zasiłki. Bogatszych kryzys dotyka w dużo mniejszym wymiarze. W propozycji, którą Pan przytoczył, była również mowa o obniżniu podatku dla najuboższych, o czym Pan redaktor widocznie zapomniał. Na świecie są różne stawki podatkowe w zależności od dochodów i warto szukać najlepszych rozwiązań.

Podnosząc podatek najbogatszym, osiągniecie odwrotny do zamierzonego skutek. Skoro przedsiębiorcy pracujący na zasadzie samozatrudnienia znajdują się w grupie najbogatszych, to podnosząc im podatek, uderzycie także w najbiedniejszych, czyli konsumentów ich produktów. No bo skoro tym bogatszym zostanie mniej pieniędzy, to uruchomią pewne mechanizmy, aby przypływ do ich kieszeni się zwiększył, np.podwyższając cenę swoich wyrobów.

Ma Pan rację, jednak w tej propozycji chodziło o coś innego, mianowicie o sprawiedliwe obciążenie podatkiem od dochodów np. prezesów banków, szefów dużych korporacji czy medialnych celebrytów, których miesięczny zarobki wynoszą kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy To ta grupa zyskała najbardziej na obniżce podatku z 40 do 32 proc. – setki czy też dziesiątki tysięcy złotych. Przeciętny Kowalski zaoszczędził od kilkuset do paru tysięcy złotych.

A może najlepiej byłoby w ogóle zlikwidować podatek od dochodu, a wprowadzić w jego miejsce podatek od przychodu? Czy to nie jest absurd, że im więcej człowiek zarabia, tym większą „grzywnę” płaci państwu?
W Polsce powinien zostać wprowadzony taki system podatkowy, które będzie zmuszał Polaków do inwestowania, np. jeżeli ktoś inwestuje w nowoczesne technologie, to jest zwolniony z płacenia podatku, tak samo jak ktoś inwestuje w nowe miejsca pracy, również jest zwolniony z płacenie podatku. Ten mechanizm spowodowałby, że ludzie chętnie by inwestowali. Taki system ma miejsce w Niemczech, które mają bardzo progospodarczy system podatkowy i to przynosi pozytywne skutki dla ich gospodarki. Ich budżet jest jakieś kilkanaście razy większy od polskiego, a niemiecki kapitał podbija światowe rynki. Niemcy mają jedną z najmocniejszych gospodarek na świecie i powinniśmy brać z nich przykład. Powinniśmy się uczyć od tych, którzy osiągnęli sukces gospodarzy, a nie klepać biedę z tymi, którym się nie udało.

Skoro zależy wam, aby Polska stała się wielkim polem inwestycyjnym, to może warto zastanowić się nad stworzeniem raju podatkowego?
Oczywiście nad różnymi inicjatywami powinniśmy się zastanawiać. Stworzenie strefy gospodarczej jest interesującym rozwiązaniem, jednak dyskryminuje podobnych przedsiębiorców, którzy się w takiej strefie nie znajdują. Nam chodzi o stworzenie warunków dla przedsiębiorców, dzięki którym będą mieli równe szanse w starciu z olbrzymim, zagranicznym kapitałem. Obecnie sytuacja wygląda tak, że otwarcie rynków Unii Europejskiej spowodowało wolny przepływ kapitałów, towarów, przez co polscy przedsiębiorcy często nie są w większości w stanie konkurować z dużymi koncernami zagranicznymi. W Polsce ma miejsce dziwne zjawisko. Polski przedsiębiorca jest często gorzej traktowany niż przedsiębiorca zagraniczny. Nie może być tak, że duży, zagraniczny kapitał otrzymuje ulgi czy zwolnienia, a polski przedsiębiorca nie. Solidarna Polska chce faworyzować polski kapitał, chce likwidować bariery administracyjne, wprowadzić szybsze procedury oraz rozwiązać problem obciążeń fiskalnych, które w Polsce są zbyt duże.

Na łamach „Gazety Finansowej” dr Rafał Kozłowski zaproponował, aby wprowadzić w Polsce obowiązek większej transparentności, argumentując to w ten sposób, że aktualny obowiązek publikowania danych w BIP jest niepełny. Gdyby zostało to wprowadzone treści umowy, budżetu, informacji o płynności finansowej instytucji i inne dane byłyby powszechnie dostępne w internecie. Co Pan sądzi o tym pomyśle?
Pomysł jest do rozważenia, jednak mam pewne wątpliwości, czy firmy prywatne powinny być transparentne. Przedsiębiorca musi mieć jasny, czytelny system prawny, który będzie zmuszał go do inwestowania. Aktualny jest niejasny, niespójny, często powoduje, że przedsiębiorca ,chcąc zarobić, musi kombinować, bo pracując uczciwie, nie będzie mógł niczego zyskać. Aktualny system wywołuje frustrację u przedsiębiorców, nieufność wobec państwa. To wymaga zmiany. Stworzenie systemu, który będzie przyjazny pod względem prawa gospodarczego czy podatkowego, a w efekcie okaże się przyjazny dla przedsiębiorców. To olbrzymie wyzwanie dla Solidarnej Polski i głęboko wierzę, że mu podołamy. A wracając do pomysłu dr Kozłowskiego, to nie jestem w stanie sobie wyobrazić większej transparentności, niż ma to miejsce teraz. Kto miałby mieć prawo wglądu do tych dokumentów?

Ja, Pan i każdy inny obywatel.
Widzę bardzo dużo zagrożeń w tym pomyślę. Konkurencja, zarówno polska, jak i zagraniczna, byłaby bardzo zainteresowana wglądem w takie dokumenty firmy. Nie wyobrażam sobienp. na przykład, aby brytyjska konkurencja polskiego przedsiębiorcy, który chce podbić rynek brytyjski, miała prawo wglądu w dokumenty jego firmy. Widzę tu duże pole do nieuczciwej konkurencji. Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu, choć owszem widzę w tym dużo zalet, jak np. znaczne ograniczenie szarej stery. Myślę jednak, że bilans zysków i strat w tym przypadku okazałby się chyba jednak ujemny.

Arkadiusz Mularczyk – prawnik, poseł na Sejm VII kadencji, przewodniczący klubu parlamentarnego Solidarnej Polski. W 1996 r. ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a cztery lata później studia podyplomowe w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie, na kierunku Prawa i Wolności Człowieka. W roku 2001 uzyskał uprawnienia adwokata. Nieprzerwanie od 2005 r. zasiada w Sejmie. Mandat uzyskiwał zawsze z listy PiS. W listopadzie 2011 r. wszedł, jako jeden z czołowych polityków, w skład grupy rozłamowej wewnątrz PiS, która utworzyła klub parlamentarny „Solidarnej Polski”. Jak sam o sobie mówi: jest ziobrystą od A do Z.

Tagi: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


× 3 = piętnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Reklama
Facebook