piątek

18

Maj 2012

Rynki finansowe
Money.pl - wiadomości, notowania, giełda, kursy walut
NBP 2012-05-18
USD 3,4431 +0,69%
EUR 4,3683 +0,44%
CHF 3,6371 +0,44%
GBP 5,4356 +0,03%
Money.pl - Kliknij po więcej
GPW (2012-05-18 18:59)
WIG 37255.68 +0,07%
WIG20 2060.99 +0,19%
mWIG40 2267.37 -0,19%
sWIG80 9196.00 +0,15%
Najnowsze wiadomości
Najczęściej czytane
    bn

Oczko w głowie premiera Tuska

Data publikacji: 13 lutego 2012

Nawet wielcy zwolennicy ACTA (grupa EPP – chadecy) przestraszyli się zbiorowej reakcji internautów. Z szybkiej ścieżki parlamentarnej ACTA pójdą teraz pod lupę, tak jak od początku chciała tego moja grupa polityczna – S&D.
Pierwsza dyskusja nad raportem o ACTA (uwaga: wcześniej były tylko oświadczenia i rezolucje bez mocy prawnej) odbędzie się w komisji właściwej – tj. Handlu Międzynarodowego (INTA) dopiero pod koniec lutego br., zatem głosowanie plenarne przewidziane na czerwiec najpewniej zostanie przesunięte na okres po wakacjach.Polski kontekst
Kontrowersyjna umowa ACTA jest bardzo skomplikowanym dokumentem prawnym, który po ratyfikacji stanie się prawem nadrzędnym także w naszym kraju. Podpisanie ACTA przez Unię i dodatkowo przez Polskę (członka Unii) wynika z nowookreślonego w traktacie lizbońskim podziału kompetencji UE na: kompetencje wyłączne, kompetencje dzielone i kompetencje wspierające. Umowa ACTA znajduje się w zakresie kompetencji dzielonych, w części dotyczącej sankcji karnych dla piratów, będącej wyłącznie w gestii państw członkowskich – zatem to polski ustawodawca zdecyduje o sankcjach nakładanych w przyszłości na ewentualnych cyberprzestępców. W imieniu Unii, w zakresie kompetencji wyłącznych (bez sankcji karnych), negocjacje prowadziła od 2008 r. Komisja Europejska, a w obszarze przepisów karnych (które zgodnie z Art. 4 TFUE należą do kompetencji dzielonych) negocjowała Prezydencja Rady, czyli w ostatnich 6 miesiącach polski rząd. Z uwagi na to, że umowa ACTA ma charakter mieszany, tj. dotyczy zarówno kompetencji UE, jak i wyłącznych kompetencji państw członkowskich, ustalono, że zostanie ona podpisana zarówno przez UE jak i wszystkie jej państwa członkowskie. Dlatego 26 stycznia w Tokio 22 kraje Unii i Unia Europejska jako podmiot podpisały ACTA.

Konsultacje bez konsultacji
Procedura podpisywania umów międzynarodowych w polskim systemie prawnym jest uregulowana w ustawie z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych oraz rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 28 sierpnia 2000 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o umowach międzynarodowych. Procedura ta nie przewiduje konsultacji społecznych w zakresie przystępowania do umów międzynarodowych. Wymaga jedynie uzgodnienia wniosku o podpisanie umowy z MSZ oraz innymi „zainteresowanymi ministrami”. Trochę słabo brzmią w tym kontekście słowa premiera o powszechnych konsultacjach. Umowa ACTA wymaga zatem ratyfikacji za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie. O tym, czy Polska stanie się prawomocną stroną ACTA w zakresie sankcji karnych dla ewentualnych cyberprzestepców, zdecydują Sejm (zgoda w ustawie) i Prezydent RP (ratyfikacja). Decyzja Rady UE pod polskim przewodnictwem, w sprawie podpisania ACTA, została podjęta 16 grudnia 2011 r., tuż po oficjalnej (i pozytywnej) ocenie polskiej prezydencji na sesji plenarnej. Przeszła „bez echa” na posiedzeniu ministrów rolnictwa i rybołówstwa. Teraz ruch należy do Parlamentu Europejskiego, który musi wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie. To potrwa, ponieważ zajmujące się tym tematem Komisje Parlamentarne (poza INTA, opinie przygotowują jeszcze 3 inne komisje) wystosowały do Komisji Europejskiej wiele zapytań dotyczących niejasności w umowie.

Kwestia odcinania internetu
Przykładowo, Komisja Prawna, w której pracuję, wystąpiła już parę miesięcy temu o opinię do serwisu prawnego w celu zbadania wpływu umowy na „aquis communitaire” (to znaczy: dorobek wspólny) oraz jej zgodności z prawem wspólnotowym. Tajna (nie wiadomo dlaczego) opinia, którą niedawno otrzymaliśmy, nie rozwiała naszych wątpliwości. Mój kolega z Komisji Prawnej, szwedzki poseł z Partii Piratów, Christian Engstrom, mimo klauzuli „confidencial” (w tajemnicy), ujawnia ją jednak w jednej ze swoich publikacji. Myślę, że obecnie najwięcej szans na szybkie zablokowanie ACTA daje nam precedens w postaci wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który zapadł przed ponad dwoma miesiącami, w sprawie wytoczonej przez belgijski ZAIKS (organizację SABAM), przeciwko tamtejszemu dostawcy internetu – firmie Scarlet. Sprawa zaczęła się w 2004 r., kiedy SABAM oskarżył Scarlet, że nie zapobiega nielegalnemu pobieraniu plików przez użytkowników własnej sieci. Belgijski sąd nakazał Scarlet wprowadzenie specjalnego systemu monitoringu sieci i w razie stwierdzenia nielegalnego ściągania treści objętych prawem autorskim, odcinanie użytkowników od internetu. Firma Scarlet wniosła apelację, wykazując, że wyrok jest niezgodny z prawem unijnym, a konkretnie z Dyrektywą o Handlu Elektronicznym, bowiem dostawca internetu ma inny cel biznesowy, niż rolę strażnika praw autorskich. Ponadto odcinanie internetu stanowiłoby naruszenie unijnej Karty Praw Podstawowych – KPP (u nas i u Brytyjczyków nie obowiązującej niestety) oraz ochrony danych osobowych klienta, na co zwrócił uwagę także polski Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Wyrok ETS w sprawie Scarlet dotyczy, moim zdaniem, wprost wprowadzenia podobnych restrykcji proponowanych w ACTA w krajach, gdzie obowiązuje KPP. W przypadku, gdy umowa ACTA nie zostanie tam przyjęta, także i u nas okaże się niezgodna z obowiązującym unijnym prawem.

Oprzeć się siłom zza oceanu
Umowa została zainicjowana przez USA i Japonię w celu ujednolicenia międzynarodowych standardów w ochronie prawa własności intelektualnej. Komisja Europejska uznaje, iż przystąpienie UE do umowy było potrzebne, aby inne kraje mogły korzystać z wypracowanych przez Unię regulacji prawnych i dobrych praktyk. Według Komisji umowa nie będzie miała żadnych negatywnych skutków ani wpływu na istniejącą już legislację unijną, nie pojawią się też żadne problemy w porządku prawnym państw członkowskich, jak i samej Unii. W takim razie, po co nam regulacja, która niczego nie zmienia?! Tekst umowy ACTA nie może zostać już zmieniony ani zmodyfikowany na poziomie Unii. Nasza czy Parlamentu Europejskiego decyzja będzie tylko na tak lub na nie dla ACTA jako całości. Ciągle wierzę, że uda się zbudować większość do odrzucenia tej umowy. Podobną sytuację mieliśmy przy umowie o przekazywaniu USA danych osobowych klientów europejskich banków – zwanej SWIFT, kiedy to PE nie uległ naciskom USA i odrzucił dokument. Mam nadzieję, że i tym razem nie ulegniemy siłom zza oceanu.

Brak kandydatów na samobójców
Po rezygnacji Kadera Arifa z autorstwa raportu w sprawie ACTA, 1 lutego miał zostać nominowany nowy poseł sprawozdawca, jednakże na posiedzeniu koordynatorów Komisji Handlu Międzynarodowego (INTA) zdarzył się niespotykany przypadek. Otóż nie było chętnych. Posłowie poprosili o jeszcze dwa dni do namysłu. Nigdy nie spotkałam się z sytuacją braku chętnych do roli sprawozdawcy, zwykle posłowie biją się o tę najbardziej prestiżową pracę. Każdy raport zyskuje przecież nazwę od nazwiska autora, nie ma więc lepszej promocji dla polityka. Poza tym sprawozdania rozdziela się metodą d’Hondta, według punktów związanych z liczebnością grupy politycznej – małe frakcje prawie nigdy nie mają wystarczająco punktów, by otrzymać ważny raport. Z kolei duże frakcje „trzymają” punkty na najważniejsze dokumenty, a potem mają miejse ostre negocjacje, kto co dostanie. Posłowie/posłanki prześcigają się w uzasadnieniach, dlaczego to on/ona musi ten raport otrzymać. I – uwaga – nie wiąże się to z żadnym dodatkowym wynagrodzeniem, tylko z większą pracą i prestiżem. Mój francuski kolega z grupy S&D, Kader Arif, rezygnując z raportu, zaznaczył, że czyni to w proteście przeciwko procedurze negocjacji umowy. Gest mogę próbować zrozumieć, ale problemu to nie rozwiązuje. Myślę, że na jego decyzję mógł też wpłynąć fakt, iż jest on mocno zaangażowany w kampanię prezydencką Francoisa Hollande’a, a ta wkroczyła już w decydującą fazę. Wybory we Francji odbędą się już w kwietniu, zaś socjalista Hollande na razie wygrywa we wszystkich sondażach z obecnym prezydentem Sarkozym. Raport
w/s ACTA ma jednak dalej pozostać w mojej grupie politycznej. Sprawozdawcą może być tylko członek INTA z grupy S&D. Kader Arif był przeciwnikiem ACTA, nowy autor może nie być. Nie wszyscy w mojej grupie mają takie krytyczne zdanie o ACTA jak on czy ja.

Zakulisowa gra premiera Tuska
Akcja internautów była wszędzie w UE widoczna, wywołała też ogromną presję na posłach. Gdybym była członkiem INTA, nie miałabym wątpliwości, czy brać ten raport. Swoją drogą dziwię się, że umowa antypodróbkowa ACTA, o której było głośno w PE już od paru lat (ale nie za polskiej prezydencji), stała się ukrywanym „oczkiem w głowie” rządu Donalda Tuska. Premier ani słowem nie wspomniał o niej 14 grudnia 2011 r., w oficjalnym podsumowaniu polskiej prezydencji, na sesji plenarnej w Strasburgu, a w dniach 15-16 grudnia, pod polskim przewodnictwem, ACTA została przeforsowana. Po co tak szybko i tak po cichu, lepiej było zostawić ten „pasztet” Duńczykom, którzy 1 stycznia 2012 r. przejęli prezydencję w Radzie UE i wina spadłaby na nich.

Paraliżujący strach
Tymczasem w Parlamencie Europejskim opór wobec ACTA rośnie. Dowodzi tego choćby prawdopodobny wybór nowego sprawozdawcy d/s umowy ACTA – Davida Martina oraz nieformalna pozycja całej naszej frakcji, która wyraźnie jednoczy się przeciw umowie. Do przejęcia raportu, po ubiegłotygodniowej rezygnacji poprzedniego sprawozdawcy Arifa Karima, nie było chętnych; to ewenement, z którym nigdy wcześniej się nie spotkałam. Co prawda faktem jest, że presja, jaką na posłów wywierają w tej sprawie media, lobbyści, własne partie oraz wyborcy jest ogromna. Zasypane mailami skrzynki, setki listów, próśb o spotkanie – a do tego jeszcze naciski własnego rządu, który podpisał umowę (większość państw UE) – nie sprzyjają spokojnej pracy. To wystraszyło niektórych potencjalnych kandydatów. Sprawozdanie w takiej sytuacji musiałoby trafić do przewodniczącego komisji właściwej, czyli Handlu Zagranicznego (INTA), którym jest mój sąsiad z sali plenarnej – Portugalczyk Vital Moreira.

Jest szansa, by powiedzieć „nie”
W rozmowie ze mną Vital Moreira przyznał, że nie było mu jednak po drodze z tematem, na który ma inne zdanie niż własna frakcja. Widzi on więcej dobrego niż złego w ACTA (jest tam parę cennych zapisów, chroniących np. przed groźnymi podróbkami leków czy części samochodowych), ale w sytuacji, gdy grupa jako całość przechyla się w stronę decyzji „przeciw”, on nie będzie bronił umowy. Z tego, co wiem, raport trafi więc do Davida Martina – umiarkowanego w poglądach na temat ACTA – brytyjskiego laburzysty, posła z dużym stażem i odpowiednią pozycją w PE. Próby zwrócenia uwagi (przez grupę posłów łącznie ze mną) na groźne zapisy w antypirackiej umowie, w postaci oświadczeń i rezolucji, nie zyskiwały dotąd większości w PE, teraz sytuacja wygląda lepiej. Po pierwsze, mamy sporą grupę posłów z pięciu państw, które nie zdecydowały się na podpisanie umowy ACTA: Niemców, Holendrów, Estończyków, Cypryjczyków i Słowaków. Oni – jak możemy przypuszczać – będą przeciw. Do tego moja, druga co do wielkości, grupa S&D, Zieloni, paru liberałów i tradycyjnie ci, którym nie podobają się żadne nowe regulacje, czyli eurosceptycy. Może uzbierać się z tego zwykła większość i to by wystarczyło do odrzucenia ACTA. Pierwsza wymiana poglądów w sprawie raportu w INTA będzie miała miejsce pod koniec lutego, przy szybkim procedowaniu głosowanie na sesji plenarnej może się odbyć jeszcze przed wakacjami.

Autorka jest posłem do Parlamentu Europejskiego, członkiem kilku komisji, w tym między innymi Komisji Prawnej oraz Komisji Petycji.

Tagi: ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


osiem − = 5

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Reklama
Facebook