piątek

18

Maj 2012

Rynki finansowe
Money.pl - wiadomości, notowania, giełda, kursy walut
NBP 2012-05-18
USD 3,4431 +0,69%
EUR 4,3683 +0,44%
CHF 3,6371 +0,44%
GBP 5,4356 +0,03%
Money.pl - Kliknij po więcej
GPW (2012-05-18 18:59)
WIG 37255.68 +0,07%
WIG20 2060.99 +0,19%
mWIG40 2267.37 -0,19%
sWIG80 9196.00 +0,15%
Najnowsze wiadomości
Najczęściej czytane
    bn

Reformy są konieczne, jeżeli rząd ich zaniecha, to poniesie klęskę!

Data publikacji: 2 lutego 2012

Bezpośrednio po zamknięciu urn wyborczych zapytaliśmy ekspertów – socjologów i ekonomistów, co wyniki wyborów oznaczają dla Polski i polskiej gospodarki. Reformy są konieczne, jeżeli rząd ich zaniecha to poniesie klęskę – taki wniosek wyłania się z opinii naszych komentatorów.

 

Polska na grillu

Wyborczy wynik Ruchu Palikota nie powinien dziwić. W społeczeństwie istnieje grupa ok. 10 proc. społeczeństwa, która zagłosuje nieważne na kogo: Tymińskiego, Leppera czy Palikota. Jeśli chodzi o politykę społeczną, to spodziewam się, postępującej sekularyzacji państwa. Widać wyraźnie, że nowy populista triumfuje dzięki hasłom antyklerykalnym. Przy braku silnego przywództwa w polskim Kościele, można być pewnym, że hierarchowie znajdą się w defensywie. Tutaj pomóc może wyłącznie bezpośrednia interwencja sił nadprzyrodzonych. Niewykluczone, że wzmocniona zostanie arogancja i pewność siebie obecnych elit kosztem gorzej uposażonych. W powyborczych migawkach widać było wyraźnie, jak establishment chętnie wspiera rządzących, zamykając tym samym drogę konkurencji do naturalnej cyrkulacji elit. Może to skutkować coraz większą frustracją opozycji, co nie wróży niczego dobrego dla rodzimego życia publicznego. Z punktu widzenia polityki, z pewnością będzie kontynuowany silny kurs proeuropejski oraz ugodowa polityka zagraniczna wobec naszych sąsiadów. Może to oznaczać coraz większe zadłużanie państwa oraz upolitycznienie podejmowania decyzji gospodarczych, często sprzecznych z interesami rodzimych przedsiębiorców. Prawdopodobnie wielu polityków Platformy, znudzonych sukcesami w kraju, będzie szykowała się do kariery w instytucjach międzynarodowych. Wielką zagadką będzie gospodarka. Zapowiedź kolejnych 300 mld zł europejskich dotacji, to 600 mld zł nowego długu publicznego, ponieważ budżet nie posiada nadwyżki, równoważącej wkład własny. Oznacza to, że przed kolejnymi wyborami w 2015 r. Polska może mieć dług publiczny sięgający nawet 2 bln zł.

 

Trudno powiedzieć, jak zachowa się rząd w czasie kryzysu. Dotychczas nasz kraj radził sobie dobrze. Problemem nie jest jednak okresowa zmiana koniunktury, lecz przyszłość. Nie przypuszczam, aby temu rządowi przybyło tyle odwagi, że weźmie się za reformę finansów publicznych. Zmiany w KRUS, reforma służby zdrowia czy systemu socjalnego są zbyt ryzykowne pod względem politycznym, więc będą odkładane do granic wytrzymałości kasy państwa. Społeczna presja na reformy w zasadzie nie istnieje. Jeśli rządowi zależałoby na obywatelach, powinien on uwolnić przedsiębiorczość, zmniejszając obciążenia podatkowe, deregulując gospodarkę oraz walcząc o interesy polskich firm na forum międzynarodowym.

 

Bal na żerowisku trwa

prof. Andrzej Zybertowicz – Na twitterze pół żartem, pół serio wpisałem: „Diagnoza po-wyborcza nr 8: >>Nie wydarzyło się nic szczególnego. Ale dzięki wyborom wiemy, w jakim kraju się nie wydarzyło

Inny twitterzysta, założyciel trójmiejskich Wolnych Związków Zawodowych, Krzysztof Wyszkowski, wpisał: „20 lat III RP: Tadeusz Mazowiecki 1991 – Ludzie są niewiarygodnie ciemni u nas. Tymochowicz 2011 – Mamy debilne społeczeństwo”. Jeśli analitycy Tadeusz Mazowiecki i Piotr Tymochowicz mają rację, to istnieje jeden przynajmniej wymiar, pod względem którego jesteśmy społeczeństwem stabilnym: niski poziom rozumienia przez mieszkańców Polski mechanizmów życia społecznego: władzy, polityki i demokracji. Przepiękny jest pod tym względem wybór b. szefa Ministerstwa Obrony Narodowej – współodpowiedzialnego za rażące nieprawidłowości – Bogdana Klicha do Senatu RP.

Politycy, dziennikarze oraz biznesmeni mogą żerować na ludzkiej niewiedzy. Mogą też próbować z ludźmi rozmawiać i zachęcać ich do rozwoju intelektualnego. W pierwszym przypadku sprawuje władzę „nad” nad ludźmi. W drugim próbuje się razem z „ludem”, tworzyć władzę typu „dla” – dla osiągania wspólnych interesów i wartości. Nic w tym wyniku wyborów nie wskazuje, by rządzący Polską chcieli bądź musieli przechodzić od władzy „nad” ku mechanizmom władzy „do”.

Niezależnie od biegu wydarzeń, np. głębokości, z jaką kryzys finansów świata dotknie Polskę, od obecnie rządzących „Tuskokrajem” polityków PO/PSL, oligarchów biznesu i magnatów medialnych, wreszcie od osób dotkniętych stygmatem czegoś niedobrego jak Palikot – możemy spodziewać się dalszego żerowania na poletkach uprawianych przez naiwnych.

 

Nadszedł czas na zderzenie z kryzysową rzeczywistością

Łukasz Bugaj – Wydaje się, że nowy rząd będzie kontynuował dobrze znany kurs, który wyraźnie omija trudne politycznie, ale tak potrzebne reformy. To będą ciężkie kolejne cztery lata, gdyż niekorzystna jest nie tylko sytuacja na świecie, ale również kondycja krajowych finansów publicznych. Już wiemy, że założenia do przyszłorocznego budżetu są nierealne i powinny zostać zmienione. Wiemy również, że osławiona „reguła wydatkowa” nie wystarczy by zmniejszyć przyszłoroczny deficyt poniżej 3 proc. PKB. Zresztą w wyniku braku śmiałych decyzji, może on być wyższy od zakładanego planu. Oczywiście minister Rostowski będzie się starał go zmniejszyć, a aby to osiągnąć podejmie pewne kroki, jak przykładowo powrót składki rentowej z obecnych 7 proc. do obowiązujących jeszcze w 2007 r. 13 proc. Dalej kontynuowana będzie prywatyzacja, ograniczane będzie zatrudnienie w administracji, a reforma emerytur mundurowych, prokuratorskich czy sędziowskich pewnie zostanie rozpoczęta. Później podwyższony oraz zrównany zostanie wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn. Wielkim znakiem zapytania pozostaje przyszłość OFE czy poziom wydatków inwestycyjnych, który może zostać zmniejszony.

Te działania wydają się ambitne, jak na znane z poprzednich lat decyzje rządzącej koalicji, ale nie oszukujmy się, nie wystarczą one by zlikwidować bolączkę krajowych finansów publicznych w postaci permanentnie wysokiego deficytu strukturalnego. Niestety w przeciwieństwie do powszechnych opinii, polska ekspozycja fiskalna mierzona nie tylko wielkością deficytu, ale również skalą potrzeb pożyczkowych brutto czy wysokością zapadającego długu w kolejnych latach, nie jest godna pozazdroszczenia. Inwestorzy zagraniczni będą wymagali trudniejszych decyzji w postaci systemowego zmniejszenia wydatków państwa, czego niestety nie zobaczymy. Ciężko bowiem oczekiwać zmiany sposobu prowadzenia państwa przez rządzącą partię, skoro jej dotychczasowe kroki znajdują społeczne poparcie. Oznacza to, że tak potrzebne strukturalne reformy wciąż będą odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość. Pod wielkim znakiem zapytania stoi również ogromna potrzeba likwidacji barier legislacyjnych, by uwolnić przedsiębiorczy duch Polaków. To właśnie on mógłby skutecznie osłonić kraj przed negatywnymi skutkami globalnego kryzysu. Powątpiewać jednak należy czy w rzeczywistości tak się stanie.

 

Potrzeba odważnych działań

Marek Zuber – Wyniki wyborów oznaczają prawdopodobnie kontynuację rządów PO – PSL.

W tym sensie strategiczny rys tego, co może się dziać w najbliższych latach, został nam zaprezentowany. Wynika on z założeń choćby tych, które przesyłane są do Komisji Europejskiej. Dotyczą one planów reformy finansów publicznych. Czeka nas zatem proces obniżania deficytu budżetowego, zapoczątkowany w poprzedniej kadencji.

Miejmy nadzieję, że najbliższe lata będą oznaczały nieco odważniejsze działania w tej kwestii. Oczywiście należy pozytywnie odnieść się do wyraźnego ograniczenia narastania wydatków w ostatnim okresie. Zdecydowano się na kilka istotnych zmian, w tym uchwalanie ustawy o emeryturach pomostowych. Jednak podstawowym elementem „oszczędności”, dzięki któremu jest szansa na obniżenie relacji deficytu sektora finansów publicznych do PKB poniżej 3 proc., jest rozmontowanie systemu OFE.

Nie mamy radykalnych reform, dotyczących struktury wydatków. Nie mamy też na przykład rozszerzenia bazy podatkowej o grupy dotychczas uprzywilejowane. Brak poważnych zmian w tym zakresie może oznaczać niebezpieczeństwo obniżenia ratingu Polski, biorąc pod uwagę sytuację w Europie i na świecie. W najbliższym czasie rząd powinien skupić się na pracach nad budżetem zadaniowym. Pozwoli to na lesze wydawanie publicznej kasy. Konieczne są zmiany w zabezpieczeniu emerytalnym. Chodzi tu między innymi o rozpoczęcie procesu ograniczania różnic kosztów ubezpieczeń dla poszczególnych grup społecznych. Oczywiste jest, że na przykład zmiany w KRUS nie mogą nastąpić w ciągu jednego roku, powinno się jednak je zainicjować. Zasadne jest także wydłużenie wieku emerytalnego. Należy również przyjrzeć się racjonalności funkcjonowania różnych form opodatkowania i wynikających z tego przywilejów.

 

Oddzielnym problemem są zasady przyznawania pomocy społecznej, które z pewnością nie są efektywne. Jednak największe wyzwanie dla nowej koalicji to poprawa otoczenia gospodarczego. To największa porażka ostatnich czterech lat. Zarówno PO, jak i PSL, szczególnie w osobie jego przywódcy, kojarzyli się jako siły mogące dość znacznie poprawić relacje przedsiębiorstwo – otocznie.

Nic takiego się nie wydarzyło. Uproszczenie przepisów prawnych, likwidacja wielu koncesji, licencji, skrócenie czasu otrzymywania różnych zezwoleń, ułatwienie procedur, zmniejszenie siły urzędnika w relacji z przedsiębiorstwem, także urzędnika samorządowego – to wyzwania dla koalicji. Czy w tym względzie najbliższe lata będą lepsze? To pytanie, na które dzisiaj nie znamy odpowiedzi.

 

Trzy filary strategii gospodarczej rządu

dr Cezary Mech – Strategia gospodarcza nowego rządu powinna się opierać na trzech filarach. Po pierwsze – w sytuacji, gdy Europa próbuje ściągać emigrantów, w Polsce musi być prowadzona polityka prorodzinna. Mamy obecnie deficyt 3,5 mln dzieci. Jest nieodpowiedzialnością uważać, że obciążenie demograficzne, które w najbliższych dziesięcioleciach wzrośnie 2,5-krotnie, nie będzie miało wpływu na procesy gospodarcze; kto tak myśli, ten jest w grubym błędzie. Projekcje międzynarodowe pokazują, że od 2015 r. Polska będzie miała wzrost gospodarczy poniżej wzrostu krajów wysoko rozwiniętych. Co to w praktyce oznacza? Zamiast doganiać czołówkę, będziemy tkwili w stagnacji. Coraz mniej osób zacznie wchodzić na rynek pracy, a coraz większą ilość starszych ludzi będzie musiało utrzymać. Na rozwiązanie problemu demografii mamy tylko najbliższe 4 lata. Jeśli obecny wyż solidarnościowy nie zacznie rodzić dzieci, a wiele wskazuje, że z nich rezygnuje, to tym bardziej nie będą ich miały pokolenia, które idą za nim – wychowane w rodzinach małodzietnych, nastawione egoistycznie i konsumpcyjnie. Bez polityki prorodzinnej sprawdzi się projekcja, że pod koniec tego stulecia będzie nas – Polaków – 17 mln, a w kolejnych stuleciach znikniemy. To będzie bolesny proces, bo przez cały ten okres nie będziemy mieli emerytur ani zapewnionej służby zdrowia.

Drugi filar strategii to wykorzystanie tendencji, że kapitał przenosi się z krajów o wysokich wynagrodzeniach, do krajów gdzie są one niższe. Chodzi o to, aby proces ten następował także w ramach UE i żeby kapitał z Zachodu przenosił się do Polski, tworząc u nas miejsca pracy. Obowiązuje swoboda przepływu kapitału, więc żadne ograniczenia nie powinny działać. Nie może być tak, że z powodów politycznych produkcję Fiata z Bielska-Białej przenosi się do Włoch. Proces alokacji pracy i kapitału należy stymulować, aby nie następował on w postaci dalszej emigracji Polaków za pracą, przeciwnie, chodzi o to, aby Polacy wrócili do kraju. To wymaga stworzenia infrastruktury wzrostu dla instytucji gospodarczych i to takich instytucji, które tworzą wysoko kwalifikowane miejsca pracy, o dużej wartości dodanej. Tego typu działania muszą być poczynione, choć nie będzie to łatwe, ponieważ pracownicy przez najbliższe lata będą się starzeli, a Zachód będzie zainteresowany, żeby ściągać do siebie osoby najzdolniejsze, o największej mobilności.

Trzeci filar strategii powinien polegać na zmianie podejścia do budżetu. Chodzi o wprowadzenie optymalizacji wydatków budżetowych. Mamy obecnie ogromne deficyty, a na długu nie da się opierać naszych działań, bo zostaniemy skarceni przez rynki kapitałowe. Musimy postępować odpowiedzialnie, co wcale nie oznacza, że nieprorozwojowo. Należy w analizach dotyczących budżetu, wprowadzić dodatkowy algorytm, który mówi czy dane wydatki budżetowe w przyszłości się zwrócą, czy też nie. Jeśli są to wydatki, które przyniosą z czasem wyższe dochody podatkowe, to nie należy ich redukować w imię zmniejszania deficytu. Jeśli przedstawimy wydatki jako „zwrotne”, to inwestorzy będą na nie przychylniej patrzyli.

 

Przestawić gospodarkę z pasywnej na innowacyjną

Sergiusz Prokurat – Najistotniejszym zadaniem nowego rządu będzie przestawienie polskiej gospodarki z pasywnej na innowacyjną. Bez takiej zmiany polscy przedsiębiorcy są niemal bez szans na konkurowanie na globalnym rynku. Przyszłość gospodarki nie zależy bowiem od wysokości opodatkowania, a od tego, w jakim stopniu uda się zrealizować innowacyjne pomysły z dziedziny usług, produkcji czy nowych technologii. Polacy chcą żyć w kraju, w którym myślenie się opłaca. Do tego potrzebne są jednak warunki, sprzyjające stworzeniu efektu synergii pomiędzy kapitałem ludzkim i rynkiem. Nie jest istotne, kto wymyśla daną „innowację”. Kluczowe jest abyśmy to my zarobili na jej komercjalizacji, czyli na zastosowaniu w praktyce. Polsce daleko do najbardziej innowacyjnych krajów na świecie: USA czy Szwecji, a osiągnięcie takiego poziomu wymaga szeregu reform. Wyzwaniem nowego rządu będzie powiedzieć „nie”, jak największej liczbie niesprawnie działających instytucji. Po pierwsze, „nie” powinno dotyczyć dotychczasowego systemu emerytalnego, który jest synonimem bałaganu. Pożądane są reformy KRUS i ZUS oraz stworzenie systemu, w którym nastąpi ewolucja od emerytur zapewnianych przez państwo do dobrowolnego oszczędzania przez jednostki. Światło w tunelu widzę w wypracowaniu jasnych i stabilnych zasad przyznawania emerytur, bez faworyzowania jednych grup społecznych kosztem innych, co oznacza usunięcie m.in przywilejów emerytalnych górników, pracowników służb mundurowych, sędziów. Po drugie, „nie” dla wszechobecnej kontroli państwa i biurokratyzacji gospodarki. Zmniejszenie udziału państwa w gospodarce i prywatyzacja, to – poza reformą ograniczającą rozdęte wydatki publiczne – zadanie wyjątkowo pilne. Transparentność władzy publicznej wymaga zaprzestania myślenia kategoriami tworzenia skandalicznych ustaw, takich jak ta, ograniczająca dostęp do informacji publicznych. Po trzecie, reforma szkolnictwa wyższego. „Nie” dla darmowej edukacji w obliczu kryzysu demograficznego. Szkoły wyższe muszą działać jak przedsiębiorstwa, a nie przechowalnia dla wykładowców-urzędników oraz kilkuletnie odciążanie rynku pracy od zalewu młodych ludzi. Potrzebna jest całkowita zmiana sposobu myślenia o opłacaniu kształcenia młodych ludzi w Polsce. W kwestii społecznej kolejny rząd stanie przed trudnym wyzwaniem zdobycia zaufania obywateli. Każdy zna to uczucie upokorzenia i bezsilności, wynikające ze sposobu traktowania wyborców przez dotychczasowe partie polityczne. Z bezsilności rodzi się potrzeba wiary w jakąkolwiek zmianę na lepsze. Cztery lata to wystarczająco dużo, aby przekonać się czy istnieje wola polityczna do podjęcia reform.

 

Odstawić do kąta przedwyborczą demagogię

Mikołaj Oniszczuk – Nowy rząd powinien ponad wszelką wątpliwość „chodzić po ziemi”! Po przestrzeni realiów społecznych i gospodarczych. Bo ekonomia i polityka, to sztuka wyboru, umiejętność doboru środków do realizacji stawianych celów. Ale żeby tak się stało, trzeba przywrócić spokój społeczny i klimat konstruktywnego współdziałania we wszystkich obszarach, z myślą o dniu dzisiejszym i perspektywie rozwoju. A, że „podstawą wszechrzeczy jest człowiek” – jak twierdził Demokryt – to nowy rząd musi zadbać o fachowy, kompetentny dobór, nie tylko własnej ekipy, ale i odpowiednich osób na szczeblach decyzyjno-administracyjnych innych struktur gospodarczych. Odstawić do kąta przedwyborczą demagogię, a zająć się bezzwłocznie tak „piekącymi” realiami, jak bezrobocie czy deprawująca „plaga” nierówności społecznych. Nowy rząd musi opracować uzgodniony, koalicyjny program gospodarczy na rok 2012 i dalsze 2–3 lata. Powinny być w nim ujęte: cele społeczne i gospodarcze, ale bez „taniego” optymizmu, acz z wiarą w przyszłość. Wśród celów społecznych na plan pierwszy wysuwają się m.in. służba zdrowia i szkolnictwo. A wśród gospodarczych – umacnianie twórczych sił eksportu i inwestycji, jako motorów wzrostu gospodarczego. To dwa warunki sine qua non na drodze postępu w ogóle, obojętnie czy 3–4 proc. rocznie, czy spowolnionego. Bo tylko poprzez wzrost gospodarczy można zapewnić poprawę stanu budżetu państwa, zmniejszenie skali zadłużenia, tworzenie dostatecznej ilości miejsc pracy, wzrost dochodów państwa i poprawę warunków materialnych społeczeństwa i każdego z nas. Polityka gospodarcza rządu musi wiązać poziom wydatków budżetowych z realnymi możliwościami dochodów na ich pokrycie, a wtedy hasło „stać nas na więcej” stanie się bardziej realne. Ale to wymaga szerszej edukacji społecznej na rzecz akceptacji i zrozumienia tej oczywistej prawdy.

 

Dać ludziom wiarę i odzyskać zaufanie

dr Henryk Borko – Obiecałeś, spełnij! Mieliśmy wiele wizji: podatek liniowy, budowę autostrad, reformę szkolnictwa, służby zdrowia, zmniejszenie bezrobocia, rozliczenia afer.

Co zostało? Jaki punkt wyjścia będzie miał nowy rząd? Przede wszystkim przywrócić społeczeństwu wiarę w lepszą przyszłość. Pracujesz, odkładasz, będziesz miał godziwą emeryturę. Jesteś ojcem, matką, twoje dziecko ma szansę na miejsce w żłobku i przedszkolu, będzie mądrze nauczane.

Chorujesz, masz dostęp do lekarza specjalisty już i teraz, nie za trzy lata – bo już wtedy nie będziesz potrzebował. Płacisz uczciwie podatki, chcesz być obsłużony właściwie przez urzędnika, nie jesteś jego wrogiem tylko chlebodawcą. Niech nikt Ci nie powie – Polsko, Ojczyzno bezrobotnych, ja chcę pracować za godziwe pieniądze, bo moja rodzina nie ma za co żyć. Moja praca, niezależnie od płci, ma być właściwie oceniona, a pracodawca będzie miał mój szacunek. Pracodawca ma być traktowany jako ten, który przynosi państwu dochody. Ma być uczciwie rozliczany, zgodnie z literą prawa, a nie z jego nadinterpretacją. Jest solidny, zatrudnia, wytwarza, świadczy usługi – daj mu ulgi. Widzisz strach kierowcy na stacji paliw przy dystrybutorze, on zapłaci bo musi, ma inne wyjście? Jak mu pomóc? Zostaw po sobie obwodnice i autostrady a będą nazywać je Twoim nazwiskiem, jak słynna „Gierkówka”. Rasowy polityk nie boi się trudnych dyskusji, stań do niej i daj ludziom zaufanie do siebie. Rozmawiaj i słuchaj innych. Nie rozliczaj, myśl i przeobrażaj, służ społeczeństwu. Będziesz miał nasz szacunek, ale na niego uczciwością zapracuj, nie nienawiścią. Nowy rząd, stare wyzwania. Godziwe życie i jasna przyszłość społeczeństwa przywróci wiarę i zaufanie. Musisz się z tym zmagać – tego od Ciebie,

Ty mój przyszły rządzie, oczekuję. I tego żądam, bo mi się należy!

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


1 × cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Reklama
Facebook