Dostęp do morza zobowiązuje
Data publikacji: 20 stycznia 2012
Minęły już dwie dekady suwerenności politycznej, gospodarczej i wojskowej naszego kraju. Od ponad 10 lat jesteśmy pełnoprawnym członkiem największego światowego sojuszu wojskowego – NATO, a od ponad siedmiu należymy do największego światowego sojuszu polityczno-gospodarczego – Unii Europejskiej, obecnie pełniąc w niej nawet przewodnictwo.
Czy skorzystaliśmy z tej szansy? Czy może jednak uśpieni zapewnieniami sojuszniczymi i wiarą we własną nienaruszalną pozycję, po raz kolejny zostaliśmy zepchnięci na margines? Nasze okno na świat Jesteśmy dumni z szerokiego dostępu do morza, o który walczyliśmy przez wieki. Czy jednak to przysłowiowe „okno na świat” potrafimy teraz właściwie ochronić, tak abyśmy pewnego dnia nie obudzili się z przysłaniającą je wielkopowierzchniową reklamą obcego państwa? W związku z tym należy sobie dziś uświadomić wartość bezpieczeństwa Polski nad Bałtykiem. Współcześnie Morze Bałtyckie, choć nie stanowi strategicznego akwenu militarnego i raczej nie powinniśmy się spodziewać by było miejscem wielkich bitew morskich, stało się jednak bardzo ważnym szlakiem gospodarczym i politycznym nie tylko dla państw leżących nad jego brzegami. Nie zapominajmy, że od zarania dziejów morza i oceany stanowiły główną scenę politycznego i militarnego teatru stosunków międzynarodowych i globalnych. Dostęp naszego kraju do Morza Bałtyckiego to możliwości swobodnego handlu, transportu, czerpania korzyści z wód i dna morskiego, rozwoju przemysłu stoczniowego oraz innych gałęzi gospodarki, w tym coraz bardziej zyskującej na znaczeniu turystyki morskiej. Ponadto, choć obecnie Bałtyk uznawany jest za strefę względnego bezpieczeństwa, nie można zapominać, że Polska leży na wschodnich rubieżach NATO. Nasz wschodni sąsiad – Rosja, który próbuje odzyskać pozycję mocarstwa, swoją nową strategię bezpieczeństwa buduje głównie w opozycji do państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, choć jak pokazują ostatnie lata dość wybiórczo. Jednocześnie w rejonie polskiego wybrzeża przebiegają jakże ważne morskie szlaki komunikacyjne. Nord Stream jest symptomem upadku państwa W interesie państwa polskiego leży więc zapewnienie możliwości niezachwianego funkcjonowania i rozwoju tych obszarów. Czy jednak tak jest? Czy można stwierdzić, że prowadzimy skuteczną politykę morską? Czy posiadamy silną i nowoczesną flotę wojenną dysponującą wystarczającym potencjałem pozwalającym na jej realizację? Niestety nie! Rządzący przez ostatnie kilkanaście lat doprowadzili do marginalizacji możliwości oddziaływania i ochrony interesów Polski w rejonie Bałtyku, to zaś skutkuje obniżeniem prestiżu międzynarodowego i sojuszniczej wiarygodności. Przede wszystkim oznaczając trudności z wyegzekwowaniem przysługujących nam praw w obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej. Najlepszym przykładem obrazującym słabość naszej pozycji morskiej jest polityczna, militarna i ekonomiczna porażka – Nord Stream. Interes Polskie nie ma barw partyjnych O słabości naszej armii nie trzeba już nikogo przekonywać. Niemniej problemy Wojsk Lądowych i Sił Powietrznych zupełnie przysłoniły upadającą w ciszy Marynarkę Wojenną. Nożem wbitym w plecy naszej floty jest decyzja o likwidacji Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Instytut Jagielloński, zaniepokojony tym stanem rzeczy, co gorsza następującym przy całkowitej bierności Ministerstwa Obrony Narodowej, przygotował raport mający na celu rzetelną i obiektywną jego ocenę. Mając nadzieję, że wnioski płynące z jego lektury przemówią do polityków, bez względu na ich barwy partyjne.


