Polacy zasługują na więcej
Data publikacji: 20 stycznia 2012
Patrzę na obecną kampanię wyborczą i po prostu ręce opadają. Kompromitują się prawie wszyscy. Trzeba sobie powiedzieć wprost – jakość polskiej klasy politycznej jest żenująca.
Premier Donald Tusk jeździ po kraju, spotyka się z ludźmi, rozmawia, ociera płaczącym łzy. Inicjatywa dobra, ale spóźniona. Działania tego typu – czynione w ramach kampanii wyborczej – są mało wiarygodne. Pisałem już wiele miesięcy temu, że dobry przywódca musi czasami przebrać się za żebraka, założyć worek na głowę i wtopić w tłum, aby posłuchać, co o nim mówi lud. Przy okazji ogólnokrajowego tournée premiera, swoją mądrość pokazują lokalni baronowie. Szczególną inteligencją błysnął prezydent Konina – Józef Nowicki (skądinąd porządny człowiek, kiedyś nawet poseł). Gdy premier odwiedzał miasto – słynące z wydobycia węgla brunatnego –Nowicki powiedział, że nic o wizycie premiera nie wiedział, bo pokazałby mu w Koninie inne miejsca (czytaj: brzydkie), a nie tylko te piękne, które Tusk odwiedza.
Pozostaje tylko pogratulować pomysłu na promocję miasta. Jednym słowem znakomita koncepcja marketingowa – jak przyjeżdża premier z telewizją, to trzeba pokazywać miejsca nie te najładniejsze, lecz te najbrzydsze. Może wtedy szef rządu się zlituje i każe ministrowi finansów rzucić groszem. A że Tusk potrafi być retorycznie błyskotliwy, stąd więc szybko – z charakterystycznym ironicznym uśmiechem na twarzy – odpowiedział Nowickiemu, że jeżeli w Koninie są jakieś brzydkie miejsca, to odpowiada za to prezydent miasta, a nie premier polskiego rządu. I w tym przypadku ma całkowitą rację.
Wyjątkowo zabawny jest w obecnej kampanii wyborczej lider SLD – Grzegorz Napieralski. Zafundował wyborcom istny koncert życzeń. Dla każdego znajdzie się coś miłego. Gorzej jednak z odpowiedzią – skąd wziąć na to pieniądze. W tym obszarze Napieralski pogubił się kompletnie. Za to bardziej precyzyjny jest jego przyjaciel, wschodząca gwiazda SLD oraz szef kampanii internetowej tej partii Łukasz Naczas. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej powiedział, że na pokrycie kosztów propozycji SLD mają zrzucić się solidarnie księża, dilerzy narkotyków oraz prostytutki. Już widzę, jak księża biegną oddać fiskusowi część tacy, a dilerzy narkotyków i prostytutki instalują kasy fiskalne. W tej samej enuncjacji Naczas deklaruje poparcie dla związków partnerskich, narzekając jednocześnie, że zapłacił księdzu 500 zł za udzielenie ślubu kościelnego. Na pytanie Roberta Mazurka, kto mu kazał zawierać małżeństwo w kościele – odpowiada, że chciał zrobić przyjemność babci. Ludzie, czy Wy coś z tego rozumiecie? Po raz kolejny przyjazną maskę przywdział Jarosław Kaczyński. To już chyba trzecie albo czwarte wcielenie Kaczyńskiego. Słowo „układ”, czy „IV Rzeczpospolita” nie padło ani razu. Zamiast tego w kampanii PiS-u bryluje hasło: „Polacy zasługują na więcej”. Więcej czego? Lojalnych, partyjnych aparatczyków umieszczanych na listach wyborczych, jako tak zwany „desant” w okręgach, z którymi nie mają nic wspólnego? Na czołowych pozycjach PiS-u aż roi się od warszawskich postaci rozsianych po całym kraju. Hofman w Koninie, Dziedziczak w Kaliszu, Szałamacha w Nowym Tomyślu, Macierewicz w Piotrkowie. To najlepiej pokazuje szacunek dla wyborców. Ostro kompromituje się też Platforma Obywatelska. Widać, że politycy rządzącego ugrupowania nie posiadają pomysłu na kampanię. Sztabowiec kandydata na posła i lidera partyjnej młodzieżówki – Dariusza Dolczewskiego opatrzył zdjęcie młodych kandydatek do sejmu z ramienia PiS piosenką „Hej suczki, my znamy wasze sztuczki”, autorstwa rapowej grupy „Ascetoholix”.
PSL jak zwykle chałturzy. Przewodniczący Stanisław Żelichowski z boksera przepoczwarzył się w baletnicę. Jednym słowem wszyscy zasługują na siebie. Tymczasem Polacy zasługują na więcej…
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”, publicystą miesięcznika ekonomicznego „Home&Market” i komentatorem politycznym magazynu „Gentleman”.


